-Czy Wiktoria ma jakąś rodzinę - spytał doktor
-Niestety nie, matka zmarła ponad rok temu, a ojciec jakieś 4 dni temu.-powiedziała Monika
-Oh. Dziewczyna będzie potrzebowała dużej opieki. Nie może się przemęczać.
-Rozumiem -powiedział Tomek
-Na razie to wszystko. Gdy będę wiedział więcej, poinformuję Was.
Weszli chyba do mojej sali bo usłyszałam kroki. Postanowiłam otworzyć oczy. Tomek chodził po sali w jedną i w drugą stronę.
-Obudziła się ! -krzyknęła z radością w głosie przyjaciółka.
-Co oni mi zrobili ? -spytałam
-Musieli ci.. Monika ty jej powiedz-mówił Tomek
-Co jest do cholery ?! - zdenerwowałam się
-Masz.. masz nowe serce-odparła Mon
-Co?! Dlaczego?!
-Gdy Linley wbił ci ten nóż w klatkę piersiową, kawałkiem uszkodził serce. Nie mogli nic zrobić, dlatego miałaś te silne bóle i uciski w sercu- powiedział ze smutkiem Tomek
Poczułam jak łzy napływają mi do oczu
-Ale do cholery, ja chcę to moje,stare serce, którym..-nagle zacięłam się
-Którym co ?-spytali naraz
-Nieważne. kiedy mnie wypiszą ?
-Gdy twój stan się poprawi
Gadaliśmy jeszcze chwilę. Potem Monika musiała wyjść, jechała do dziadków.
-Tomek..
-Co?
-Myślę,że za bardzo się przejmujesz
-Za bardzo?! Dziewczyno boję się o Ciebie. Miałaś duszności. Lekarze myśleli że nie ma już nadziei. Mogłaś umrzeć - łzy popłynęły mu po policzkach
Otarłem je swoją zimną dłonią
-Ale żyję i to się teraz liczy. A nie co było i mogło się wydarzyć
-Może masz rację. Pozwól że zostawię cię samą. Muszę zapalić-mówił wyciągając szlugi.
-Ok
Próbując o wszystkim zapomnieć, chociaż na chwilę, zasnęłam..
2 dni później
-Wiktorio, widzę że twój stan się polepszył. Myślę, że możemy cię wypisać -powiedział lekarz
-Dobrze
-Spakuj się, zrobimy ci jeszcze badania i jesteś wolna
-Yhy, zadzwonię tylko po taksówkę
-Chyba nie musisz ktoś na ciebie czeka -powiedział wychodząc
-Gdzie?
-Na korytarzu
Wyszłam z sali. Po chwili ujrzałam Tomka siedzącego na krześle, spał. Usiadłam obok niego. Dałam mu całusa w policzek..
-Wik..Wiktoria !
-No ja. Ty masz mnie do domu zawieść ?
-Tak, a co ?
-Nic. Lecę na badania
-Ok, spakuję cię
-Dzięki
W laboratorium pobrano mi krew i razem z Tomkiem pojechaliśmy do domu
W czasie drogi:
-I jak ? Nauczona ?
-Na co ?
-Matura jutro
-Yyy no uczyłam się przez cały rok-zaśmiałam się -A tak serio.. no umiem. Mam nadzieję że zdam
-No ja też
Dostałam sms'a. Czytając go lekko się zaśmiałam
-Co się stało ?-spytał
-Nic. Monika mi napisała, że jutro będę miała niezapomnianą imprezkę
-Jutro masz urodziny, prawda ?
-Tak. Nie zapomniałeś -poklepałam go po ramieniu
-No.
-A ty nie powinieneś być w Londynie ?
-Po jutrze mam wylot
-Aha. Zawsze ciekawiło mnie jedno.
-Co takiego ?
-Gdzie pracujesz
-W radiu. Angielskie radio - "Schlager"
-Eee Tomek, zazdroszczę ci
-Czemu ?
-Wywiady ze sławnymi ludźmi itd.
-Hehe
-Dzięki za podwiezienie -powiedziałam wychodząc z samochodu-może wpadniesz ?
-Sory, umówiłem się
-Rozumiem. To powodzenia. Zagraj jej serenadę
-Po co ?
-No żeby jej zaimponować-powiedziałam z ironią-Idę pa-zamknęłam drzwi
Myśli Tomka :
Ja nie idę na randkę. To tylko wymówka,żeby pojechać po prezent dla Ciebie. A tak w ogóle to z kim mam iść, jak nie z Tobą.. Jak ci to tylko powiedzieć..
_____________________________
Chyba dłuższy niż zwykle :)
Komentujcie ; **
fajnee ;)
OdpowiedzUsuńfajnoo^^
OdpowiedzUsuń2 dni po transplantacji serca do domu? ;D
OdpowiedzUsuńAle ciekawie